Miały niezdiagnozowaną endometriozę. "Patrzyli na mnie jak na wariatkę"
— Dotykało mnie, że lekarze oceniali mój stan zdrowia po tym, jak wyglądałam — ból był w środku, a ja nie mogłam go udowodnić. Cierpiałam fizycznie, a oni odsyłali mnie do psychologów. W pewnym momencie sama zaczęłam wątpić w to, że jestem chora; pomyślałam, że może faktycznie wymyślam. Popadłam w depresję — opowiada 28-letnia Weronika, u której po latach zdiagnozowano endometriozę. Podobną drogę odbyła 47-letnia Agnieszka. — Po roku od diagnozy musiałam przejść kosztowną operację, bo choroba była tak zaawansowana — zdradza. Takich jak one są miliony.