Nowy rok, nowy... blender. Przypadkiem odkryłam noworoczny hit!
Nowy rok, nowa ja! Tak naprawdę to nie, ale nadchodzący czas jest dobrą wymówką do tego, aby wprowadzić do swojego życia jakieś zmiany (albo żeby kupić sobie nowy sprzęt domowy bez wyrzutów sumienia). To właśnie przez to w moje ręce wpadł blender osobisty, który testowałam w ostatnich tygodniach. Poniższy tekst nie jest reklamą, a sprzęt opłaciłam z własnej kieszeni, ale dość szybko okazało się, że ten mały produkt ma spore zalety i choć potencjał na to, że zapomniany zamieszka głęboko w szafce był duży, rozgościł się na dobre na blacie kuchennym. Co jest w nim takiego fajnego i dlaczego powinniście rozważyć taki zakup?