World News in Polish

Ślad urywa się w Blachowni. "Żyję, żeby odnaleźć syna"

Życie Wiolety Jury naznaczone jest bólem: najpierw zaginął jej syn, potem zmarła córka, a niedawno pochowała miłość swojego życia, Jarosława. - Żyję, żeby odnaleźć syna - deklaruje. Tuż po zaginięciu usłyszała od śledczego, wulgarną sugestię, że jej syn pewnie leży w łóżku z dziewczyną. Dopiero po siedmiu latach policja zainteresowała się stanem emocjonalnym matki, przysyłając psychologa. Po 18 latach nad sprawą pochyliła się prokuratura, ale po dwóch miesiącach odmówiła wszczęcia śledztwa.

Читайте на сайте