Polak uciekł z wioski tuż przed otwarciem IO. Rosjanie już na niego czekali
Ceremonia otwarcia igrzysk olimpijskich to niezapomniane przeżycie dla uczestniczących w niej sportowców. Co dwa lata wydarzenie śledzi wielomilionowa widownia na całym świecie. Nie każdemu dane jest jednak uczestniczyć w tym święcie, nawet gdy posiada akredytację zawodniczą. Jeśli impreza koliduje z programem startów, trzeba zostać w miejscu zakwaterowania. Taki przykaz w 2004 roku dostała ekipa polskich siatkarzy, którzy dwa dni później rozgrywali pierwszy mecz. Jeden z naszych reprezentantów wymknął się jednak po cichu z wioski. Nazywał się Piotr Gabrych. To był początek jego końca w kadrze.