Zwariowany finał z udziałem Polki. Ostatnią piłkę zapamięta na długo
Magdalena Fręch na długo zapewne zapamięta ostatnią piłkę finału turnieju WTA w Meridzie. Piłkę, która przypieczętowała jej przegraną 1:6, 6:4, 4:6 w pełnym zwrotów akcji meczu z Hiszpanką Cristiną Bucsą. Będąca specjalistką od tenisowych maratonów Polka zbyt często była w tym spotkaniu bierną uczestniczką, by po raz drugi w karierze mieć powody do wielkiego świętowania w Meksyku.