Tragedia w Ursusie. Krzysztof i Grażyna zamarzli we śnie. Przez lata nie przyjmowali żadnej pomocy
Ich lodowate, martwe ciała znaleziono w domu, dopiero po dwóch dniach. Mieszkali w zrujnowanym budynku, bez dostępu do mediów i bieżącej wody. Mimo to, pani Grażyna i pan Krzysztof odmawiali wszelakiej pomocy ze strony urzędników. Żyli ubogo, utrzymując się z jednej emerytury i sprzedaży złomu. — Nie wpuszczali nas nawet na swoje podwórko, nie mówiąc już o domu — mówi reporterowi "Faktu" Marzenna Szaniawska, dyrektor Ośrodka Pomocy Społecznej w Ursusie.