Zalana betonem. Ostatnie godziny Anny K. i dom, który stał się grobem
Świece, kwiaty i zdjęcie młodej kobiety z szerokim uśmiechem. Cisza przed budynkiem sądu w Koblencji była głośniejsza niż jakiekolwiek słowa. Dzień przed rozpoczęciem procesu ponad sto osób przyszło oddać hołd Annie K. (31 l.) — matce, przyjaciółce, sąsiadce. Kobiecie, która zniknęła bez śladu, a kilka dni później została odnaleziona… zalana betonem w domu swojego męża. Mężczyzny, z którym była w separacji. I ojca jej czteroletniego syna.