Pokrzywdzona przyszła na policję. "Zasugerowano mi, że to może moja wina"
Zgłosiła na policję, że ktoś zasypuje ją wulgarnymi, nagimi zdjęciami. Miała usłyszeć, że "sama jest sobie winna". Tak — według relacji jednej z pokrzywdzonych — wyglądała pierwsza reakcja funkcjonariuszy na sprawę stalkera z Białegostoku. 25-letni mężczyzna od miesięcy miał nękać kilkanaście kobiet, wysyłając im obsceniczne fotografie. Mimo to nie trafił do aresztu.