Jak bezpieka tworzyła tajne archiwa? "Nie dało się do końca wyczyścić śladów agenta"
- Wolno przypuszczać, że takich szaf, kryjących dokumenty z czasów PRL, może być niemal tyle, ilu generałów czy wysokich oficerów bezpieki - mówi dr hab. Henryk Głębocki, odnosząc się do przejętych przez IPN w domu gen. Kiszczaka akt. Jak podkreśla rozmówca Interii, "to nie są prywatne, sentymentalne pamiątki specjalistów od wyrywania paznokci".