Komentarz do wpisu: Tenis umoczony w hazard, alp61
Jeden mały cwaniaczek z telefonem w kieszeni, drugi przy laptopie. Razem zarobili 1000 Euro. A gdzie tu zarobek dla buka i czołowego tenisisty, który z turnieju "wyciąga kilkadziesiąt, czy nawet kilkaset tysięcy Euro, a wdając się w taki układ ryzykuje miliony zarabiane rocznie.
To przekracza moją wyobraźnię.
Natomiast problem tkwi w czymś innym. Dzisiaj czołowy tenisista praktycznie przez cały rok jeździ z turnieju na turniej. Średnio rocznie gra co drugi/trzeci dzień. Bez względu na formę czy zdrowie. Jeździ bo regulaminy federacji, kary. Bo zyski firm reklamowych, organizatorów, federacji, a tych nie ma bez udziału gwiazd. Nie ma czasu na regenerację, wyleczenie kontuzji (zwłaszcza drobnych urazów bo przy poważnych sprawa wygląda zupełnie inaczej), czy przygotowanie się do ważnego turnieju. Nic dziwnego, że później mecze wyglądają dziwnie, widzimy zaskakujące porażki. Jeżeli się nie zdecyduje na rezygnację i karę to później skreczuje w mało ważnym turnieju. Forma nie jest czymś stałym, a własnego organizmu nie da się oszukać.
W takiej sytuacji łatwo o teorie spiskowe zwłaszcza, że przy ich pomocy można dodatkowo "prasować" tenisistów. Nie twierdzę, że nie zdarzają się oszustwa, ale nie wierzę, że uczestniczą w nich tenisiści z topu.
A już zupełną głupotą jest myślenie, że hazard jest organizowany po to, żeby grający wygrywał. Wygrywać ma buk, a grający jest owcą, którą się strzyże równo ze skórą. Dlatego tych, którzy potrafią lepiej liczyć eliminuje się z gry.
Dla oświecenia. Jeżeli się nic nie zmieniło, Totalizator Sportowy na wygrane przeznacza 10% wpływów.
To przekracza moją wyobraźnię.
Natomiast problem tkwi w czymś innym. Dzisiaj czołowy tenisista praktycznie przez cały rok jeździ z turnieju na turniej. Średnio rocznie gra co drugi/trzeci dzień. Bez względu na formę czy zdrowie. Jeździ bo regulaminy federacji, kary. Bo zyski firm reklamowych, organizatorów, federacji, a tych nie ma bez udziału gwiazd. Nie ma czasu na regenerację, wyleczenie kontuzji (zwłaszcza drobnych urazów bo przy poważnych sprawa wygląda zupełnie inaczej), czy przygotowanie się do ważnego turnieju. Nic dziwnego, że później mecze wyglądają dziwnie, widzimy zaskakujące porażki. Jeżeli się nie zdecyduje na rezygnację i karę to później skreczuje w mało ważnym turnieju. Forma nie jest czymś stałym, a własnego organizmu nie da się oszukać.
W takiej sytuacji łatwo o teorie spiskowe zwłaszcza, że przy ich pomocy można dodatkowo "prasować" tenisistów. Nie twierdzę, że nie zdarzają się oszustwa, ale nie wierzę, że uczestniczą w nich tenisiści z topu.
A już zupełną głupotą jest myślenie, że hazard jest organizowany po to, żeby grający wygrywał. Wygrywać ma buk, a grający jest owcą, którą się strzyże równo ze skórą. Dlatego tych, którzy potrafią lepiej liczyć eliminuje się z gry.
Dla oświecenia. Jeżeli się nic nie zmieniło, Totalizator Sportowy na wygrane przeznacza 10% wpływów.