Komentarz do wpisu: Anarchia w Lidze Mistrzów, wielmozny.pan.przecinek
@ytuch
Zidane zawalił który finał ? ten z Bayerem Leverkusen ? :]
Maradona który finał zawalił ? ten z Niemcami w 86, kiedy walczył w niemal każdej akcji z trzema rywalami i rozprowadzał piłkę, a w decydującym momencie podał fenomenalnie do Burruchaggi na 3-2 dla Argentyny ? zawalił ? :"]
Poza tym, BIG GAMES to nie tylko "finałowe"mecze.
np absolutnie big game było starcie Francji z Brazylią w 2006, kiedy Zidane zdominował całkowicie wydarzenia na boisku. I nawet nie musiał strzelic gola, hehe ;]
dlatego, jak chcesz ze mną rozmawiać za pomocą ustalania swoich własnych definicji, to będę musiał niestety podać ci adres do mojej sekratarki na Berdyczów.
druga rzecz, jesli jakiś zawodnik gra kilka finałowych spotkań w karierze, i jedno mu nie wyjdzie, albo zarobi tam czerwoną karttkę za głupotę, to nie znaczy że taka sytuacja ma rzutować na wszystkie inne przypadki.
cóż, w mojej pamięci Platini zapisał się wybitnymi meczami w Euro 84, wspaniałym sukcesem - choć w dramatycznych okolicznościach zewnętrznych - w Pucharze Europy z Juventuem. w 82 roku rozegrał wspaniałe finały MŚ, doprowadzając Francję do półfinałów. Przegrałą z Niemcami w serii karnych, ale Platini wywiązał się ze swoich powinności : jako jeden z najlepszych piłkarzy świata grał jak jeden z najlepszych piłkarzy świata, nie chował się, nie oddawał odpowiedzialności innym, nie liczył na drapane.
zresztą, ja nie powiedziałem, że zawodnik, który przegrywa big games jest cieniasem i się nie sprawdził.
ważne jest JAK GRAŁ. Ronaldo ma na koncie 2 tytuły w LM, ale w finałowych starciach zarówno z Chelsea, jak i z Atletico Madryt grał zdecydowanie poniżej swoich, zakładam, możliwości. to go rózni od np. Zidane'a, który w finale MŚ zrobił "byka" i spadł z boiska, ale dopóki grał, to grał wyśmienicie i nigdy nie
zrobił nic, co sugerowałoby, że przerasta go rola, że boi się odpowiedzialności, że przerasta go presja okoliczności, rywala albo stawki. NIGDY. Ronaldo robi to nonstop.
"nieporadnośc Xaviego, Iniesty i Messiego w pófinałach LM"
cóż, to jest już twoja opinia.
rozumiem, ze aby bronić czci Ronaldo wybrałeś metodę najprymtywniejszą : skoro nie da się obronić jego słabości, to trzeba odebrać siłę innym, żeby zrównać ich z nim.
wyjątkowo nietrafiona metoda.
Xavi, Iniesta i w wielu przypadkach Messi, w big games nie zawodzili, zwłaszcza Iniesta, który im większy mecz, tym lepiej grał.
Zidane zawalił który finał ? ten z Bayerem Leverkusen ? :]
Maradona który finał zawalił ? ten z Niemcami w 86, kiedy walczył w niemal każdej akcji z trzema rywalami i rozprowadzał piłkę, a w decydującym momencie podał fenomenalnie do Burruchaggi na 3-2 dla Argentyny ? zawalił ? :"]
Poza tym, BIG GAMES to nie tylko "finałowe"mecze.
np absolutnie big game było starcie Francji z Brazylią w 2006, kiedy Zidane zdominował całkowicie wydarzenia na boisku. I nawet nie musiał strzelic gola, hehe ;]
dlatego, jak chcesz ze mną rozmawiać za pomocą ustalania swoich własnych definicji, to będę musiał niestety podać ci adres do mojej sekratarki na Berdyczów.
druga rzecz, jesli jakiś zawodnik gra kilka finałowych spotkań w karierze, i jedno mu nie wyjdzie, albo zarobi tam czerwoną karttkę za głupotę, to nie znaczy że taka sytuacja ma rzutować na wszystkie inne przypadki.
cóż, w mojej pamięci Platini zapisał się wybitnymi meczami w Euro 84, wspaniałym sukcesem - choć w dramatycznych okolicznościach zewnętrznych - w Pucharze Europy z Juventuem. w 82 roku rozegrał wspaniałe finały MŚ, doprowadzając Francję do półfinałów. Przegrałą z Niemcami w serii karnych, ale Platini wywiązał się ze swoich powinności : jako jeden z najlepszych piłkarzy świata grał jak jeden z najlepszych piłkarzy świata, nie chował się, nie oddawał odpowiedzialności innym, nie liczył na drapane.
zresztą, ja nie powiedziałem, że zawodnik, który przegrywa big games jest cieniasem i się nie sprawdził.
ważne jest JAK GRAŁ. Ronaldo ma na koncie 2 tytuły w LM, ale w finałowych starciach zarówno z Chelsea, jak i z Atletico Madryt grał zdecydowanie poniżej swoich, zakładam, możliwości. to go rózni od np. Zidane'a, który w finale MŚ zrobił "byka" i spadł z boiska, ale dopóki grał, to grał wyśmienicie i nigdy nie
zrobił nic, co sugerowałoby, że przerasta go rola, że boi się odpowiedzialności, że przerasta go presja okoliczności, rywala albo stawki. NIGDY. Ronaldo robi to nonstop.
"nieporadnośc Xaviego, Iniesty i Messiego w pófinałach LM"
cóż, to jest już twoja opinia.
rozumiem, ze aby bronić czci Ronaldo wybrałeś metodę najprymtywniejszą : skoro nie da się obronić jego słabości, to trzeba odebrać siłę innym, żeby zrównać ich z nim.
wyjątkowo nietrafiona metoda.
Xavi, Iniesta i w wielu przypadkach Messi, w big games nie zawodzili, zwłaszcza Iniesta, który im większy mecz, tym lepiej grał.