Komentarz do wpisu: Anarchia w Lidze Mistrzów, wielmozny.pan.przecinek

"widze ze nie rywalizowales nigdy"

mam zaprzeczyć na zasadzie, ze "tylko winny się tłumaczy",czy zbyć tę uwagę milczeniem wedle reguły "milczy, więc się przyznaje" ? :]

a serio, skoro już tak sobie życzysz, to... darujmy sobie ad personam, bo to do niczego nie prowadzi, a jedynie zmniejsza wagę argumentów rzeczowych.

za dużą wagę przywiązujesz do wygranych.
są ofk najważniejsze, ale nie jedynie wazne.
w przegranym meczu dany zawodnik może zagrać wspaniale i nie wolno mu tego odbierać.

dlatego ja nie mówię nigdy o "wygranych big games", ale o "znakomicie zagranych big games". pisząc to, jestem w pełni świadom, że to sport zespołowy i wygrana czy przegrana, to sprawa zespołowa. Oceniając postawę jednostki, można od kryterium zespołowości abstrahować. ot, np. Real wygrał z Atletico 4-1 w finale LM, ale Ronaldo miał na to nikły wpływ. w 1/2 MS'82 Francja przegrała z Niemcami, ale Platini zagrał znakomicie. Ot i wszystko.

"Zidane strzelil gola i dlatego pamietasz go jako wybitnego"

to miło, że mówisz mi coś na co bym sam nie wpadł i czytasz we mnie jak w Trybunie Ludu. lol.

Zidane'a pamiętam z tego faktu, że w big games swoich zespołów zawsze był pod piłką, prowadził grę, szukał gry, koledzy zawsze mogli na niego liczyć, nigdy nie był pasywny, zawsze do piłki, zawsze do decyzji, zawsze do walki.
nie pamiętam, komu, ile, gdzie, kiedy strzelił goli.
pamiętam go jako wspaniałego technika, taktyka i wirtuoza, ale przede wszystkim pamiętam go jako LIDERA i mentalnego przywódcę.

Ronaldo nigdy nie był liderem i nigdy zapewne już nie będzie.
czasami strzela gola w big game, owszem, ale gole strzelało wielu innych, Klose, Pippo Inzaghi, Samuel Eto'o i inni.

Klose, Inzaghi czy Eto'o to jednak nie jest półka Zidane'a, Platiniego czy Maradony. dlaczego ? nawet dziecko ci odpowie. Bo Inzaghi i spółka to tylko zdobywcy goli, a Zidane et consortes, to piłkarze larger than football, więksi niż gol, wpływający na grę w sposób znacznie wszechstronniejszy.

moim zdaniem, Ronaldo to jest półka właśnei Inzaghiego czy Klose. a decydują o tym big games, w ktorych nie wskakuje on na poziom Platiniego i reszty. Oni w big games byli w centrum gry, a on czasami dołoży nogę albo spudłuje kolejny rzut wolny.

Oburzenie. Klose, Inzaghi ? gdzież im do Ronaldo, nie ten drybling, nie ta szybkośc, nie ta fryzura... Tyle że w big games Ronaldo, w sensie czysto użytkowym, to jest właśnie poziom ww. graczy, bo w zasadzie nic innego nie wnosi. Nie prowadzi gry, nie dowodzi, nie lideruje.

3 główne aktywności Ronaldo w big games "
- chowanie się za plecami stopera, że niby czyha na piłkę z dośrodkowania
- wyjście na 30 metr, odbiór piłki, machnięcie nogami, oddanie koledze i sprint pomiędzy rywali. Że niby zagranie z klepki, chociaż podanie pójśc do niego nie może, bo nie ma jak go zagrać, rywali za dużo, miejsca za mało. Ale Ronaldo ma alibi, ze chciał,ze się zerwał, tylko koledzy nie podchwycili. Jednocześnie daje mu to prawo do olania kolejnych 4-5 akcji i robienia urażonych min, pt : ja tu sprintuję, a te ciołki nie rozumieją moich wysiłków.

- i wreszcie : nurkowanie na 25-30 metrze z teatrem w stronę sędziego, zeby dał rzut wolny.

tak Ronaldo spędza wszystkie BIG GAMES.
jak ktoś nie wierzy, proszę sprawdzić.

Читайте на сайте